| Poznać swoje korzenie ...ze starych fotografii (46/2009) |
|
|
| Aktualności |
| Written by Ewa Michałowska-Walkiewicz |
|
„Niekiedy spotykamy kogoś, kto mówi nam, że kocha historię kraju, z którego się wywodzi. Ja natomiast jestem kimś takim, kto delektuje się tym, co uwiecznione zostało na pożółkłych starych fotografiach” - relacjonuje Alicja Buła.
Kolejną fotografią zebraną w moim albumie jest fotografia Anny Wektorowej, modystki z Kielc. Kobieta ta jest pełna temperamentu i życiowej werwy. Wiedziała ona co to znaczy słowo patriotyzm i potrzeba niepodległości, która w wieku XIX mogła jedynie znajdować się w ludzkich pragnieniach. Pani Anna swoje mieszkanie co drugi dzień przeznaczała na tajne zgromadzenia podziemnych organizacji wojskowych, które jedynie w zbrojnej walce upatrywały naszego wyzwolenia. Wiedząc o możliwości swojego aresztowania pani Wektorowa nie zrezygnowała nigdy z procederu służenia ojczyźnie. Na fotografii, o której mowa, modystka z Kielc jest uśmiechnięta, pogodna i nad wyraz dobrotliwa. Nikt by nawet nie przypuszczał, że trafiając na cytadelę, nie powróci już ona z niej nigdy. Patrząc się w twarz tej kobiety można wytrzeć z oczu nie jedną łzę, która może wprawi nas w zadumę, czy my też zdolni bylibyśmy do tego, co ta kobieta. W moich zbiorach znajdują się też fotografie przedstawiające wyposażenie X Pawilonu Cytadeli Warszawskiej. Poszarzała pościel na zrujnowanych pryczach świadczy o minionych czasach, które z całą pewnością nigdy nie dały o sobie zapomnieć. Ile ludzkich łez było wycierane w pożółkłe prześcieradła, ile ludzkiego nieszczęścia potrafiły udźwignąć biedne ściany tego budynku, w których codziennie panoszył się strach, terror, niepewność jutra i … tęsknota za utraconą nadzieją. Blaszane dzbanki pełne wody, a może ludzkiej goryczy, spróchniałe zydle i nigdy niedziałające piece kaflowe to sprzęt, który towarzyszył naszym polskim bohaterom każdego dnia tułaczki, poniewierki i polskiej hańby. Ile łez i żalu musiały znosić ściany tego budynku, ile szukających światła dziennego twarzy przyklejonych było codziennie do zablindowanych szyb, tego nie odgadnie ludzka ciekawość, ani też nie wypowie żadna więziona tam osoba. Tylko wspomniane fotografie świadczą o tym, co było, co minęło, ale jest zachowane w ludzkich sercach, bo to przecież nasze, polskie korzenie, stanowiące naszą historyczną prawdę. Kolejną fotografią, która znajduje się w moich zbiorach jest ta, na której widnieje uśmiechnięta twarz porucznika Ostafińskiego. Jego ambitne plany na przyszłość, jego niczym niezmącona dotychczasowa kariera wojskowa stawiają porucznika na piedestale ludzkich szczytów. Jednak wybuch wojny, agresja sowiecka i niekończąca się wyprawa zza wschodnią granicę Polski wycisnęły krwawe piętno na obliczu tego młodego człowieka. Strzał w tył głowy i ciemny grób w katyńskiej ziemi spowiły tego, po którym dziś zachowała się jedynie ta stara fotografia. Może ktoś znajdzie po nim tabakierkę lub trochę zardzewiałych guzików, które są po dziś dzień niemymi świadkami minionej historii. Spisała |









Na fotografii, która uwieczniła tę wielką postać, pan Pantoczek miał spokojną twarz. Nieprzewidującą tego, że za chwilę może on zapłacić cenę najwyższą złożoną ze swojego życia. Za swoją pracę konspiracyjną trafił on na długie miesiące w mury Cytadeli Warszawskiej, a potem został zesłany do syberyjskiej tajgi skąd już nigdy nie powrócił. Ta pogodna i wydawałoby się dobra twarz została uwieczniona na tym skrawku papieru fotograficznego, by być może wprawić w zadumę kogoś, kto kocha wspominać minione lata.



"Człowiek nie jest ani dobry, ani zły."




