Odszedł do wieczności Prymas Józef Glemp (4/2013)

Print
( 3 Votes ) 
User Rating:  / 3
PoorBest 
Category: Aktualności
Written by Robert Strybel

Prymas wielkiego przełomu - Pokorny, roztropny, oddany

WARSZAWA - Wzorem roztropności i niewzruszonego oddania sprawie Kościoła i Narodu był zmarły ostatnio w wieku 83 lat Prymas Senior Józef Glemp.  Prawdopodobnie te właśnie zalety w dużym stopniu umożliwiły mu w miarę bezpieczne przeprowadzenie Kościoła i jego wiernych przez burzliwe lata tzw. soildarnościowego „karnawału” i stanu wojennego do wolności.

Nieraz porównuje się zmarłego 23 stycznia br. prymasa Glempa z jego wielkim, charyzmatycznym poprzednikiem kardynałem Stefanem Wyszyńskim, zwanym Prymasem Tysiąclecia.  Glemp ponadto działał też w cieniu niezrównanego Papieża-Polaka Jana Pawła II.  Pod względem osobowości, dostojeństwa, charyzmy i autorytetu od tych wielkich książąt Kościoła nieco odstawał.  Ale łączył w sobie inne cechy jakże potrzebne w epoce wielkiego przełomu - roztropność, rozwagę, cierpliwość i pokorę.

glemp-2013W 2010 r. Prymas Józef Glemp przebywał w USA, gdzie m.in. poświęcił pomnik katyński w Orchard Lake.Prymas Glemp może sprawiał wrażenie niepozornego poczciwca.  Miał silną wiarę i przejawiał całkowite oddanie sprawie Kościoła i Narodu, jednocześnie zawsze był gotów wysłuchać opinii i argumentów innych ludzi.  Przejawiał ponadto cechę jakże rzadką u ludzi na świeczniku - autentyczną pokorę - i nie zawahał się przyznać do błędu.  Przepraszał za sporadyczne błędy językowe, ale także potrafił wyrazić żal w sprawach największej wagi.  W roku nowego milenium wyznał, że na jego sumieniu ciąży ciężar, że nie udało mu się uratować ks. Jerzego Popiełuszki. „Niech Pan Bóg mi to wybaczy!” - dodał.

Po nastaniu stanu wojennego wielu solidarnościowców zawiodło się na prymasie, bo zamiast zagrzewać do walki, nawoływał do spokoju.  W dniu wypowiedzenia wojny polsko-jaruzelskiej naczelny biskup Kościoła polskiego ostrzegał wiernych: „Sprzeciwianie się postanowieniom władzy w stanie wojennym może powodować wymuszenie posłuszeństwa aż do rozlewu krwi włącznie”.

Prymas widział, jak ubecka pętla się zaciska wokół kapelana „Solidarności” ks. Jerzego, którego Msze za Ojczyznę podnosiły rodaków na duchu w bolesnym okresie stanu wojennego.  Ale wśród „Solidarności” podniosła się wrzawa na wieść o tym, że Glemp rzekomo uległ reżimowi i chce go wysłać do Rzymu.  Prymas mógłby zmusić podwładnego do przeprowadzki, ale ponieważ ks. Jerzy niechętnie o tym słyszał, Glemp nie nalegał.  Za parę lat z ognistym kaznodzieją rozprawił się zbrodniczy reżim Jaruzelskiego.

Obawiając się krwawych starć, a nawet inwazji sowieckiej (dopiero po latach wyszło na jaw, że grzęznący w Afganistanie Rosja nie zamierzała interweniować) Prymas inaczej zareagował na stan wojenny.  Powołał Prymasowski Komitet, który pomagał internowanym i ich rodzinom.  Jednocześnie parafie stały się miejscem spotkań ludzi „Solidarności” oraz przestrzenią wolnej, niecenzurowanej kultury.  Gdy pod koniec lat 80. sytuacja do tego dojrzała, Prymas wraz z innymi biskupami doprowadził do rokowań między opozycją a reżimem, których ostatecznym owocem był upadek władzy komunistycznej w 1989 r.

Judeocentryczny nekrolog Prymasa Glempa, jaki się ukazał ostatnio na łamach dziennika „New York Times”, zarzuca mu antysemityzm, że nie zniósł klasztoru w pobliżu Auschwitz i że pod murami byłego obozu stawiano krzyże.  Polacy wówczas mieli za złe wpływowemu lobby żydowskiemu, że mówi Polakom, gdzie mogą się modlić i stawiać krzyże. Dopiero interwencja Watykanu doprowadziła do przeniesienia drażniącego Żydów klasztoru.   Nowojorski dziennik zarzuca też Prymasowi, że nie uciszył uważanego przezeń za arcy-antysemitę ojca Rydzyka, ale tego nawet sama Stolica Apostolska nie uczyniła.  Ma kardynałowi za złe, że nie towarzyszył ówczesnemu postkomunistycznemu prezydentowi Kwaśniewskiemu podczas ceremonii ku czci Żydów pomordowanych w Jedwabnem.
Faktem jest jednak, że pod przewodnictwem Prymasa Glempa w największej warszawskiej świątyni Episkopat na specjalnym nabożeństwie pokutnym na klęczkach publicznie przepraszał za „postępowanie tych, którzy w ciągu dziejów, szczególnie w Jedwabnem i w innych miejscach, przysporzyli Żydom cierpień, a nawet zadali im śmierć”.

Z uwagi na wiek Józef Glemp przeszedł na emeryturę w 2006 r. i został Prymasem Seniorem, ale w dalszym ciągu uczestniczył w pracach Kościoła.  Składał wizyty duszpasterskie i zawsze w miarę swoich sił wszystkim służył radą i pomocą.  Nadal spełniał zadania opiekuna Polonii.  W 2010 r. przebywał w USA, gdzie m.in. poświęcił pomnik katyński w Orchard Lake.

Papież Benedykt XVIII nazwał zmarłego prymasa „apostołem zgody i jedności”.  Przewodniczący Episkopatu Polski arcybiskup Józef Michalik powiedział, że kardynał Józef Glemp był człowiekiem dużej wizji, jeśli chodzi o łączenie służby Kościoła z posługą Narodowi.  Po latach nawet ci, którzy go krytykowali za zbytnią ostrożność w czasach stanu wojennego, przyznali mu rację.

Widzialnym znakiem starań Prymasa Glempa jest i przez niezliczone pokolenia pozostanie Świątynia Boskiej Opatrzności w warszawskim Wilanowie.  Ta imponująca bazylika miała powstać już pod koniec XVIII w. jako wotum dziękczynne za Konstytucję 3 Maja, ale rozbiory i dwie wojny światowe odsunęły to przedsięwzięcie w zapomnienie.

Dopiero po dwóch wiekach podjął się tego dzieła kardynał Glemp.  Nie doczekał się jednak jego pełnego wykończenia, ale kościół już służy wiernym.  Odprawiane są w nim nabożeństwa, a w jego podziemiach znajduje się Panteon Wielkich Polaków.  Już tam spoczęli m.in. tragicznie zmarły w katastrofie smoleńskiej ostatni prezydent RP na Uchodźstwie  Ryszard Kaczorowski oraz kapłan z Orchard Lake, kapelan Rodzin Katyńskich ks. prałat Zdzisław Peszkowski.

Copyright 2011 Odszedł do wieczności Prymas Józef Glemp (4/2013) - Polish Times . All Rights Reserved.
Joomla 1.7 templates by hostgator coupon